Teraz, gdy korzystamy (i w końcu, i ponownie) z uroków lata zapewne nikt jeszcze nie psuje sobie humoru myślami o jesiennych infekcjach… chociaż warto podjąć już pewne kroki, aby im zapobiec. Połowa wakacji to właśnie ten najlepszy czas, aby zatroszczyć się o wzmocnienie przed sezonem infekcyjnym. Dlaczego? Z kilku głównych powodów:
– jesteśmy w najwyższym piku energii i regeneracji, mamy jeszcze wiele sił witalnych aby zaopiekować temat odporności, zanim dopadnie nas jesienna niemoc
– mamy jeszcze czas na konsultacje ze specjalistą (lekarzem, dietetykiem bądź farmaceutą), którzy po zebraniu wywiadu będą w stanie oszacować jakiego rodzaju wsparcia potrzebujemy najbardziej, a także zlecić ewentualne badania
– rozpoczęcie roku szkolnego tuż tuż, kto z nas nie zna sytuacji, gdzie po pierwszym tygodniu września nie można dodzwonić się do przychodni?
– wilgotność powietrza nie jest jeszcze tak wysoka jak jesienią, z kolei wyższe temperatury nie są tak przyjaznym środowiskiem do rozwoju wirusów wywołujących infekcje np. dróg oddechowych,
– mamy lepszą dostępność do wspierających odporność warzyw i owoców oraz surowców roślinnych
– należy uwzględnić czas, jaki organizm potrzebuje aby „zrozumieć wskazówki” jakie mu wysyłamy i zmobilizować układ odpornościowy, a także zmagazynować potrzebne do obrony zasoby.

Pozwolę sobie także na małą dygresję odnośnie regularności. Zdecydowanie wiem, że w okresie wakacyjnego rozluźnienia ciężej jest wprowadzić nowy nawyk, np. codziennego szykowania szotów na odporność bądź technik regulacji emocjonalnej (tak, nagromadzony stres to bardzo mocny, niezależny od pogody i narażenia na wirusy czynnik osłabiający odporność!) stąd pamiętajmy, że nawet małe, ale powtarzalne czynności mają wielkie znaczenie. Często chcemy działać tylko i wyłacznie na 100%, jednak w dłuższej perspektywie taki plan kończy się fiaskiem i zerowym efektem.
Jeśli identyfikujesz cząstkę siebie w poprzednim zdaniu, dla Ciebie dobrą opcją może okazać się wsparcie regularną suplementacją diety. Kluczem do sukcesu w tym przypadku jest wygodna forma, która sprzyja utrzymywaniu powtarzalności i regularności oraz gotowy, już przygotowany i odpowiednio skomponowany skład surowców.

Mając na uwadze działanie układu odpornościowego zdecydowanie lepsze jest codzienne i systematyczne przyjmowanie składników odżywczych, niż okazjonalne, nieregularne i z doskoku.
Zatem jeśli Twój tryb życia nie pozwala na codzienne picie zdrowych naparów, gotowanie z dodatkiem przeciwzapalnych przypraw oraz orzechów i nasion, a także przyjmowania wielu różnych preparatów warto przemyśleć wdrożenie celowanej w odporność suplementacji produktem Bee Vitality.
W jego składzie znajdują się standaryzowane wyciągi z roślin o potencjale wzmacniającym odporność:
– kurkuma (DER 40:1)
– czystek ( 100 mg)
A także prawdziwe odpornościowe combo w postaci pyłku pszczelego (200mg), cynku (15mg), witaminy C (20mg) i wspierającego mikrobiotę jelitową maślanu sodu (50mg).
Co ważne, Bee Vitality wolny jest od substancji konserwujących, sztucznych kolorantów i dodatków technologicznych czyniąc go produktem wysokiej jakości i bezpiecznym.
Dodatkowo, składniki w nim zawarte wspierają gospodarkę insulinową, sprzyjają regulacji glikemii i wrażliwości na insulinę, co szczególnie mogą docenić osoby z insulinoopornością- produkt ten otrzymał certyfikat Fundacji Insulinooporność. Ponadto każda partia przechodzi niezależne badania w laboratorium zewnętrznym potwierdzające czystość mikrobiologiczną i brak obecnoci metali ciężkich.
Podsumowując: wygodna forma kapsułek, małe opakowanie i gotowość do użycia w każdej chwili wydają się być dobrą opcją dla poprawy regularności, która jak kropla, drąży skałę.
Autorką tego wpisu jest:
